RSS
środa, 16 maja 2012
FILM - "Jestem Bogiem"

 

Wyobraź sobie narkotyk, który czyni Twój mózg niezwykle wydajnym i sprawia, że chłoniesz ogromną wiedzę. Narkotyk, który czyni cię nadzwyczaj skupionym, szybkim, sprawnym, a nawet atrakcyjnym. Narkotyk, dzięki któremu pokonujesz wszystkie ograniczenia. Niewyobrażalne staje się możliwe nawet dla Eddiego, który od życia nie spodziewa się niczego. Zażycie specyfiku pozwala mu osiągnąć sukces o jakim zawsze marzył. Ceną, jaką przychodzi mu zapłacić, są: bóle głowy, omdlenia, utraty świadomości, niekontrolowane wybuchy przemocy...

 

Świetny film, tego mi brakowało. Ostatnimi czasy nie mam na nic CZASU!! Praca, pisanie pracy licencjackiej, szkoła, firma!!! Stanowczo za dużo na głowie. Aż postanowiłam się wyluzować i wypożyczyć film na wieczór. Mam wielkie szczęście, gdyż Pani z pobliskiej wypożyczalni zna świetnie mój filmowy gust! I zawsze doradzi, tak że jestem zadowolona. I tym razem tak się stało. W czasie oglądania wciąż marzyłam o identycznej pigułce jaką miał bohater - o jej moja praca napisałaby się w 15 minut! Marzenia! W każdym razie wracając do filmu

-świetna rola Coopera - po prostu zjada się go w całości

- dynamiczna akcja

- ciekawa fabuła, pełna zwrotów akcji

To trzy najważniejsze zalety filmu. Wad osobiście nie widzę. Koniec. Kropka

poniedziałek, 09 kwietnia 2012
Nareszcie przeczytałam książkę!!

NOTATKA Z OKŁADKI:Oczekująca na samolot do Gibraltaru Elaine Dawson nie bardzo wie, co począć, gdy z powodu mgły zostają odwołane wszystkie loty. Zagubiona na ogromnym lotnisku Heathrow przyjmuje zaproszenie młodego, atrakcyjnego mężczyzny, by przenocować w jego domu. Opuszcza z nieznajomym halę odlotów i od tego momentu znika po niej wszelki ślad.

Policja szybko umarza śledztwo, wychodząc z założenia, że młoda kobieta wykorzystała pierwszą nadarzającą się okazję, by uwolnić się od kalekiego, zgorzkniałego, despotycznego brata, którym musi się opiekować oraz nudnego życia w malutkim, prowincjonalnym miasteczku.

Pięć lat później dziennikarka Rosanna Hamilton, pisząca serię artykułów o tajemniczych zniknięciach, ponownie powraca do zapomnianej już sprawy Elaine Dawson. Nagle natrafia na informacje, z których wynika, że Elaine żyje. Podążająca śladem dziewczyny dziennikarka sama nagle staje w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa... 

 

Po tej lekturze stwierdzam, że gdybym wcześniej nie czytała "Domu sióstr " tejże autorki, pewnie oceniłabym tą książkę wyżej. Ale, że stało sie inaczej i moją pierwszą przygodą z Charlotte Link był właśnie "Dom sióstr" poprzeczka została ustawiona naprawdę wysoko. "Ostatni ślad" niespecjalnie mnie zaskoczył, ani nie wciągnął bez granic - a szkoda. Niby wszystko dobrze, niby morderstwo, fałszywe podejrzenia, ale jednak czuje niedosyt. Może kolejna lektura autorki zmieni moje spojrzenie... zobaczymy

MOJA OCENA:4/6

 

20:10, pomocnadlon89
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2012
Znowu..

Jestem zawiedziona... Znowu nie mam czasu na czytanie...

Zajmuje się wszystkim co odkładałam: firmą i pracą licencjacką, której tworzenie idzie mi naprawdę jak krew z nosa.

Poza tym są ferie, a więc moje dziecko nie chodzi do przedszkola i muszę zabawiać je na wszystkie możliwe sposoby.

Wszystko co obecnie czytam dotyczy tylko tematu mojej pracy czyli: "Metody kształtowania gotowości szkolnej dzieci sześcioletnich" NUDA NUDA NUDA

A muszę się pochwalić idę na staż do szkoły. Co prawda dwa dni w tygodniu, ale to zawsze jakaś odskocznia od codzienności i kilka stówek w kieszeni więcej:)

Zobaczymy jak będzie.

Wklejam zdjęcia mojej gwiazdy żebyście zrozumieli, że byle czym nie da się jej zająć:D

Obecnie jesteśmy na etapie wszelkich wystąpień artystycznych i częstego zmieniania wyimaginowanych imion

22:52, pomocnadlon89
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2012
James Patterson, Lisa Markund - "Pocztówkowi zabójcy"

NOTATKA Z OKŁADKI:W europejskich stolicach dochodzi do serii brutalnych zabójstw, których ofiarami padają podróżujące po kontynencie młode pary. Przed każdą zbrodnią do dziennikarza miejscowej gazety przychodzi wysłana przez zabójców pocztówka z cytatem z Szekspira. W Sztokholmie jej adresatką jest Dessie Larsson, researcherka z redakcji „Aftonposten”. Wkrótce kontaktuje się z nią ścigający przestępców na własną ręką nowojorski policjant, Jacob Kanon, którego córka zginęła jako jedna z pierwszych. Tymczasem w sztokholmskim Grand Hotelu zostają znalezione kolejne ofiary. Kamery monitoringu rejestrują twarze kobiety i mężczyzny, którzy jako ostatni odwiedzili Duńczyków w hotelowym pokoju. Czy to ono są pocztówkowymi zabójcami? Sztokholmska policja i prokuratura są bezradne. Odpowiedzi będzie szukać szwedzka dziennikarka i nowojorski policjant.

 

Autorzy książki mieli naprawdę dobry zamysł: para seryjnych zabójców wybierająca na swoje ofiary bogatych nowożeńców. Zabijają, by wcielać sztukę w życie. Zwłoki układają na kształt największych światowych dzieł sztuki. Można powiedzieć ideał sięgnał bruku. Tak jak mówiłam zamysł świetny, za to wykonanie bardzo marne. Cieżko się wciągnąć. Czytając nie mamy żadnego stosunku (pozytywnego lub negatywnego) co do poszczególnych bohaterów.  Pewnie gdyby ktoś inny wziął się za pisanie tej książki wyszłoby o niebo lepiej! Jednym zdaniem: dupy nie urywa;P

MOJA OCENA:2,5/6

Harlan Coben - "Klinika śmierci"

NOTATKA Z OKŁADKI: Lata osiemdziesiąte w Stanach Zjednoczonych. W środowiskach gejów i narkomanów szerzy się epidemia AIDS. Rozchodzą się pogłoski, że w jednej z nowojorskich klinik dwaj lekarze, Harvey Riker i Bruce Grey, opracowali lek przeciwko tej chorobie. Nagle zaczyna się seria tajemniczych morderstw. Ofiarami stają się homoseksualiści leczeni w klinice. Czy zostali zabici dlatego, że byli gejami, czy dlatego, że byli pacjentami leczonymi na AIDS? Zaraz potem ginie Bruce Grey – na pierwszy rzut oka jego śmierć wygląda na samobójstwo. Harvey Riker, drugi szef kliniki, twierdzi, że jego przeciwnicy – lekarze, którzy walczą o budżety dla swoich szpitali, i konserwatywne kręgi polityczne z Waszyngtonu – próbują zniweczyć wynalezienie leku przeciw strasznej chorobie. 

 

Książka napisana wiele lat temu, przeleżała w szufladzie u Cobena by czekać na odpowiedni moment. Podobno nic nie poprawiał (tak czytamy we wstępie). Zawsze czekam z niecierpliwością na książki Cobena, tak było i w tym wypadku. Nie było w jego dorobku tytułu, który by mnie zawiódł. Kocham tą szybką akcję, fajnie zarysowanych bohaterów - słowem wszystkoooo! Ta książka też jest rewelacyjna - przynajmniej dla mnie:) Bardzo ciekawa, choć mało realistyczna fabuła, pożarła mnie żywcem na dwa dni

Moja ocena: 5,5/6


10:22, pomocnadlon89
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 stycznia 2012
Żona na niby

 

Narzekamy na nasze polskie komedie - wciąż Ci sami aktorzy: Socha, Glinka, Szyc, Karolak i tak wkoło Macieju...

W Ameryce nie lepiej - w końcu widzieliśmy Aninston i Sandlera w wielu takich produkcjach.

U nas wciąż ten sam wątek - bogaty facet i dziewczyna z niższej sfery.

I znowu w Stanach to samo, ale jakby z przytupem.

Pewnie myślicie, że "Żona na niby" mi się nie podobała... A właśnie wręcz przeciwnie... Uśmiałam się do łez. Dlaczego? Bo Amerykanie mimo, że są mocno pokręceni robią najczęściej świetne komedie romatyczne... I taka jest prawda. A my staramy się ich naśladować z marnym skutkiem jednak.

Humor w tym filmie powalił mnie na łopatki... W niektórych momentach nie mogłam opanować śmiechu, nieraz wylądowałam na podłodze zwijając się. I super -  bo taka ma być komedia!

A już najbardziej uwielbiam moment reanimacji kozy!!!!

Prawda jest smutna, ale myślę powszechnie znana. Nigdy nie dorównamy amerykańskim komediom.

Sherlock Holmes: Gra Cieni

Akcja rozgrywa się rok po wydarzeniach z pierwszego filmu, w 1891 roku. Genialny detektyw Sherlock Holmes (Robert Downey Jr.) i jego oddany przyjaciel Dr John Watson (Jude Law) ponownie łączą swoje siły by pokonać największego złoczyńcę świata - Profesora Moriarty (Jared Harris). 

 

Byłam na premierze:D Choć z sercem na ramieniu, bo w domu spała moja przeziębiona córka (pod opieką babci co prawda), ale co chwilę spoglądałam na telefon oczekując alarmu. Obyło się na szczęście bez tego. Pierwszą część Holmesa obejrzałam niedawno (moje wrażenia można przeczytać na blogu) i to dobrze bo byłam ze wszystkim "na świeżo". Według mnie druga część jest lepsza - bardziej dynamiczna i tajemnicza a to lubię. Kocham Downey Jr. za to szaleństwo pasję a Law za głos rozsądku tego pierwszego, ale również za oddanie przyjacielowi. Ahhhh świetne kino przygodowe. Widz nieprzeciętnie wciąga się w akcje i śledzie każdy ruch bohaterów. Polecam serdecznie wszystkim miłośnikom dobrego kina!

22:40, pomocnadlon89
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 stycznia 2012
Makaronowa Patelnia:D

Zacząć należy od tego, że tegorocznego Sylwestra spędzałam razem z mężem i córką w domu. Mieliśmy jechać do Zakopanego, ale dziecko się nam w ostatniej chwili rozchorowało i klops...

 

Następnie ująć trzeba, że totalnie nie miałam ochoty wysilać się kulinarnie i postanowiłam iść po najmniejszej linii oporu, czyli Pomysł na... Nie wiedziałam tylko na co...

 

Wybrałam się do Tesco i w oko wpadła mi Makaronowa Patelnia: Kurczak Curry z warzywami  i coś we mnie drgnęło (pewnie dlatego, że jestem fanką smażonych makaronów od Chińczyka).

 

Lista zakupów okazała się krótka: filety z kurczaka, papryka, marchewka i por. Super! Wzięłam!

 

Roboty też nie było przy tym daniu za dużo, bo wystarczyło pokroić i podsmażyć kurczaka i warzywa, dodać wodę i miź przypraw a następnie wrzucić dołączony do tej magicznej paczki makaron i poczekać, aż woda odparuje.

 

Efekt był nad wyraz dobry. Smakowało świetnie! Śmiało mogę polecić wszystkim, gdy trzeba coś wykombinować na szybko. Myślę, że porcja jaka wychodzi z tej paczki jest na trzy średniogłodne osoby. Polecam!

20:27, pomocnadlon89
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 grudnia 2011
Jodi Picoult - "Linia życia"

NOTATKA Z OKŁADKI:Czy można kochać dziecko, nie radząc sobie z byciem matką?

Garść wspomnień – tylko to pozostało dziewczynie imieniem Paige po matce, która opuściła ją w wieku pięciu lat. Dorosła Paige wyprowadza się z rodzinnego Chicago, pozostawiając tam samotnego ojca. Marzy o szkole plastycznej, wychodzi za ambitnego lekarza – i wkrótce sama zostaje matką. Przytłoczona domowymi obowiązkami, Paige nie może zapomnieć o tym, że wychowała się w niepełnej rodzinie; ten żal, w połączeniu z prześladującymi ją dawnymi grzechami, odbiera jej poczucie wartości, każąc wątpić we własną zdolność do poświęcenia się dziecku. Opisując walkę, którą toczy Paige, Jodi Picoult stworzyła niebywale wyrazistą powieść, szczegółową, sugestywną i pasjonującą, dotykającą kwestii i uczuć, które są bliskie każdemu z nas.


 

Owszem, słyszałam wcześniej o Jodu Picoult, ale jej książki nie miałam w rękach, aż do teraz... Czytałam różne zdania na temat jej powieści, pewnie dlatego, że było tyle samo dobrych co złych nie sięgałam po nic jej autorstwa. Ale stało się. W bibliotece nie było bowiem nic innego wartego uwagi więc wzięłam "Linię życia". Co mogę powiedzieć? Książkę przeżywałam chyba zbyt osobiście, a to z powodu tego, że sama jestem matką i nie dochodzi do mnie myśl jak można zostawić swoje dziecko. Dla mnie żadne argumenty tego nie usprawiedliwiają... Ale to moje osobiste odczucia, po prostu targały mną silne emocje podczas czytania. Ogólnie stylem pisania Picoult przypomina mi nieco Sparksa. Głownie jeśli mowa o zarysowaniu bohaterów i o klimat powieści. Nie wiem jak książkę ocenić. Owszem wciągnęła mnie dosyć mocno, jednak scenariusz dla mnie nieco przerysowany. Ahh może będę bardziej obiektywna przy kolejnej jej powieści... Bo mimo wszystko zamierzam po nią sięgnąć. Polecacie coś w szczególności??

MOJA OCENA: 4/6

Moje oglądanie - Tożsamość

 

Doktor Martin Harris (Liam Neeson) budzi się po wypadku samochodowym w Berlinie i odkrywa, że jego żona (January Jones) go nie rozpoznaje, a jego tożsamość przyjął inny mężczyzna (Aidan Quinn). Nie wierzą mu władze, przez które jest ignorowany, poluje na niego tajemniczy zamachowiec. Czuje się samotny i zmęczony. Musi uciekać. Z pomocą przychodzi mu niespodziewany sprzymierzeniec (Diane Kruger). Martin bez namysłu angażuje się w morderczą tajemnicę, która podda w wątpliwość jego zdrowie psychiczne i tożsamość, a także pozwoli mu przekonać się jak daleko jest w stanie się posunąć, żeby odkryć prawdę.

 

Głownego bohatera Nessona znam jedynie z fenomenalnego filmu "Uprowadzona" i właśnie dlatego zdecydowałam się wypożyczyć tą pozycję. Nie zawiodłam się. To jeden z tych filmów, które trzymają w napięciu od początku aż do samego końca. Z jednej strony wciąga tak, że nie można się oderwać, ale z drugiej przeraża do szpiku kości (choć to nie horror). Najbardziej podoba mi się to, że cała fabuła trzyma się "kupy" , co czasem jest słabą stroną filmów akcji. Polecam serdecznie z pełną odpowiedzialnością!

MOJA OCENA:6/6

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10